Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anais Nin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anais Nin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2015

Anais Nin - Dzienniki 1944-1947

Każda odsłona diariuszy Anais Nin przedstawia ją w inny sposób. Zapiski z lat 1944-1947 kreślą postać wrażliwą na innych, ale przede wszystkim skupioną na własnym rozwoju. Ta niezwykła perspektywa pozwala jej samej dostrzec zmiany, jakie dokonały się czy to za sprawą emigracji, czy też formowania się jej stylu literackiego.

Pisarka jest oszczędna w opisach nasyconych emocjami – poświęca dwa zdania wyzwoleniu Francji spod okupacji niemieckiej, lecz na wielu stronach potrafi rozwodzić się nad niesnaskami ze swoim współpracownikiem. Z jednej strony sygnalizuje optykę – ważne dla niej jest to, co codzienne; z drugiej – wielokrotnie odżegnuje się od sentymentów i poczucia straty. Zapiski te zdają się pokazywać Nin jako osobę, która spotyka w końcu „łaskę” – zaczyna, mimo wielu problemów, czerpać satysfakcję ze swojej pracy – czy to jako autorki, czy to jako psychoanalityczki. Pozostaje ona niezwykle krytyczna wobec oby swoich pasji, dzięki czemu udaje się jej wykrystalizować nie tylko styl, ale i samą siebie.

Nowy tom Dzienników Anais Nin jest znakomitą lekturą i świetnym dokumentem opisującym nie tylko brutalną codzienność życia pisarz, ale i emigranta w USA. Łączy przy tym dosadność opisu przeżycia, niemal fizycznego, z subtelną afirmacją człowieczeństwa i twórczości.

sobota, 3 maja 2014

Anais Nin – Delta Wenus

Jak można mówić o tekstach pisanych na zamówienie? Chałtura, pańszczyzna czy praca zarobkowa? W świadomości odbiorców utarło się, że twórca musi działać w przypływie natchnienia i dopiero owoce takich prac mogą być uznane za twórczość, a wszystko inne zasługuje jedynie na miano tworu pozbawionego tchnienia geniuszu. Zatem jak podejść do zbioru erotyków napisanych na zlecenie? Jak się w tej dosyć szczególnej niszy znajduje twórczość Anais Nin?
Nie da się zaprzeczyć, że dzięki zbiorowi opowiadań zebranych w zbiorze Delta Wenus francuska autorka i aktywistka zaistniała w literackim świecie. Mimo wykonania pozornie rzemieślniczej pracy przedstawiła ona w historiach różne typy relacji – uwikłanych w cielesność i seksualność, lecz posiadających niezwykle ciekawy rodowód. Udało jej się bowiem wyjść poza utarte przez męską erotykę szlaki i przedstawić nie mniej istotny, zmysłowy (z wyłączeniem rubaszności) charakter tego typu utworów. Autorce udaje się uchwycić ten moment, w którym erotyka może stać się sztuką bez popadania w śmieszność – nie jest to sztuka łatwa, o czym przekonują się (boleśnie) polscy pisarze spod znaku patelni i alkowy.
Zbiór ten otwiera obszerny ustęp wzięty z zapisków autorki pochodzący z 1941 roku, w którym czytelnik poznaje trudną sytuację, w jakiej znalazła się autorka oraz jej partner, Henry James, w kilkanaście miesięcy po przymusowej przeprowadzce do Ameryki – kraju, w którym (za sprawą swoich lewicowych sympatii) byli nękani przez cenzurę i dotknięci ostracyzmem. Pokazuje on z jednej strony dramat osoby zmuszonej do sprzedawania swojego talentu za dolara od strony, a z drugiej wskazuje przemianę dokonującą się w podmiocie twórczym, której efektem jest wykorzystanie tej kłopotliwej sytuacji do poprawy własnego warsztatu.
Pisarka wykorzystuje swoje kompetencje humanistki – wplata w utwory o pozornie jednoznacznej treści wiele melancholii i wątków filozoficznych; stawia w nich pytania o kwestię czystości intencji oraz o zasadność metody celu uświęcającego środki. Opisuje przy tym dramaty osób porzuconych, niemogących się odnaleźć w ramach kulturowych, w których zmuszeni są egzystować. Więcej w tych opowiadaniach jest miłości niż erotyki – większy nacisk autorka kładzie na kontekst niż na samą istotę erotyki, jaką jest niewątpliwie atmosfera alkowy. W utworach wiele jest seksu i sensualności, jednak trudno doszukać się w opisach narratorki (narratorów) oceny postępowania – konkretne postaci są wysłuchane, a nie odpytane. Ta subtelna różnica pozwala jeszcze lepiej wychwycić jednostkowe dramaty związane nie tylko miłością, ale przede wszystkim brakiem akceptacji dla niej.
O ile sama Delta Wenus jest utworem o niepodważalnej wadze i wartości, o tyle zestawiona z twórczością Colette, a w szczególności z, niemal kulturowym utworem tej francuskiej pisarki i skandalistki, Czyste, nieczyste, pokazuje nowe oblicze zbioru opowiadań Nin. Pomijając kwestię literackości utworu pisarki emigracyjnej i dziennikarskiego zacięcia autorki sagi o Klaudynie, widać różne podejście do dramatu jednostkowego. Colette zdarza się opisywać sytuacje na wyrost, wiele w niej napawania się samą atmosferą bohemy paryskiej, przy czym nie stroni ona od oceniania poczynań swoich bohaterów/rozmówców/obserwowanych/współbiesiadników, które realizuje się poprzez deklarację własnego zachowania. Już samo umieszczenie narratorki, która może być łączona z postacią autorki, sprawia, że dramaty osób, które nie czują się dobrze w swoim ciele lub dopuszczają się miłości, na którą nie ma przyzwolenia społecznego, przestają być tak transparentne, a stają się kolejnymi przypadkami opisanymi i, poniekąd, ocenionymi. Takiej praktyki nie można dostrzec w pisarstwie Nin – daje ona swoim postaciom przestrzeń do wypowiedzenia się, nie skupia się na błyskotliwej otoczce zepsucia, która mogłaby przyciągać anonimowych zleceniodawców z purytańskiego kraju, lecz przedstawia sytuacje niejednoznaczne moralnie. Jej bohaterowie wymykają się prostemu określeniu, czego, niestety, nie można powiedzieć o sylwetkach postaci nakreślonych (lub odtworzonych) przez Colette. Zestawienie tych dwóch utworów zdaje się rozgrywać na osi humanistka-skandalistka, przy czym żadna z tych próz nie jest jednoznacznie jakaś lub dla kogoś. Czyste, nieczyste wciąga w atmosferę bohemicznego Paryża przełomu wieków, podczas gdy Delta Wenus skupia się na konkretnych przypadkach i stara się dostrzec element, który popchnął jej bohaterów do podjęcia takich, a nie innych decyzji.
Najbardziej znany zbiór utworów Anais Nin nie jest, wbrew pozorom, zbiorem łatwym. Pod osłoną erotyki kotłuje się w poszczególnych tekstach pytanie o podmiotowość, przesłanki i dylematy moralne. Jej bohaterki i bohaterowie nie są postaciami jednoznacznymi, a zanurzając ich rozważania w kontekst myśli humanistycznej pisarce udało się uchwycić uniwersalny problem miłości – nie zawsze grzesznej.

niedziela, 5 stycznia 2014

Anaïs Nin – Dzienniki 1939-1944

Poprzedzone szokiem dwóch wojen zapiski z okresu okupacji uderzają swoją szczerością. Anaïs staje się jeszcze dojrzalsza, jeszcze bardziej przytomna; trafia w sedno i odsłania się przed czytelnikiem jako podmiot intelektualny i emocjonalny.
Początek tego tomu diarystycznego jest silnie związany z Ameryką i podróżą morską. Nin umyka z kontynentu zanurzonego w dziwnej wojnie i udaje się (lub też powraca) do Stanów Zjednoczonych. Po raz kolejny demaskuje specyficzne połączenie konformizmu i konserwatyzmu, które oburza ją po raz wtóry. Jako autorka jest na cenzurowanym ze względu na swoje lewicowe sympatie; jako aktywistka i intelektualistka jest traktowana z dystansem ze względu na szacunek do szkoły doktora Freuda. To wyjście poza umożliwia jej przeżywanie indywidualnej żałoby a zarazem wytwarza przestrzeń myśli, nie ujarzmianą przez konieczność przyjmowania akceptowanych póz, a która podsycana tęsknotą (homesick) daje jej możliwość konstruktywnego formułowania myśli. Myśli ważnych, niejednokrotnie prowadzących do przewartościowania jej tęsknot, ideałów i wartości.
Nin w kolejnym tomie Dzienników maluje niezwykle sugestywny obraz Ameryki jako miejsca zakłamania; jest to, moim zdaniem, jeden z najciekawszych obrazów ówczesnego raju na ziemi w znanej mi literaturze. Wszak autorka zapisków jest w szczególnej i niezwykle korzystnej pozycji obcego, któremu dany jest dostęp do struktury. Pisarka para się wciąż mecenatem, pomaga znajomym, oddaje dole i niedole pracy twórczej.
Tom ten jest mniej politycznym, a zarazem daleko bardziej społecznym zbiorem zapisków francuskiej pisarki. Jest ona tu również obserwatorką a nie tylko aktywistką; to rozłożenie akcentów wyraźniej rysuje postać autorki dzienników, które przestają być tylko zapiskami, a zaczynają składać się na ważną dla Nin schedę intelektualną, która może być wartościowa dla potomnych, a przynajmniej za taką ją uważa ona sama. Ta przemiana dokonuje się jednak bez zadęcia – Anaïs dzieli się bardziej swoją myślą niż obserwacją; idzie o krok dalej, pokazuje się jako dojrzały twór intelektualny: świadoma wartości swojej i rozważań.
Dzienniki z lat wojny są lekturą lżejszą niż poprzedni tom, jednak nie są pozbawione ogromnego ładunku intelektualnego; zapiski są bardziej eseistyczne, nie dotyczą wyłącznie spraw bieżących, lecz traktują je jako odnośnik do dalszych rozważań. Przejście między tymi dwoma formami dokonuje się niemal niezauważalnie, co jednoznaczne oddaje miarę artystyczną (!) i intelektualną tego tomu zapisków. Wojennych, bolesnych i pełnych melancholii

poniedziałek, 16 września 2013

Anais Nin - Dziennik 1934-1939



Czego spodziewać się po dziennikach autorki sławnej Delty Wenus? Scen rozkoszy rodem z Życia seksualnego Kathrene M.? Moralizatorstwa czy opisów zepsucia cyganerii międzywojnia? Cóż – szukający takich rozrywek czytelnicy przeżyją rozczarowanie. Dziennik Anais Nin z ostatniego pięciolecia pokoju jest niezwykłym świadectwem myśli świadomej intelektualistki, ale i prezentacją subtelnej siatki wpływów, jakie odcisnęły niezatarte piętno na francuskiej bohemie.
Okres 1934-39 dla lewicującej społeczności francuskich intelektualistów był niezwykle ważny. Poprzedzał go bezpośrednio fakt dojścia Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech; również lata te zamykają w sobie cały okres trwania wojny domowej w Hiszpanii, która podzieliła cały świat na stronników Franco i komunistów. Poszukujący nowego ładu intelektualiści stanęli murem za myślą proklamowaną przez rewolucjonistów, mniej lub bardziej aktywnie wspierając jedną ze stron konfliktu domowego opodal południowo-zachodniej granicy Francji.
Pierwsze zapiski znajdujące się w tym tomie Nin czyni w Stanach Zjednoczonych, gdzie pisze, prowadzi praktykę psychologiczną i rozwija swoje zainteresowanie psychoanalizą praktyczną. Informacja o wybuchu wojny domowej skłania ją i jej partnera – Henry'go Millera – do powrotu na Stary Kontynent. W miarę swoich możliwości wspierają rebeliantów, jednak ich wpływ na wydarzenia w niedalekim kraju jest znikomy; ograniczają się bowiem oni jedynie do działań agitacyjnych prowadzonych w konspiracji.
Mimo otoczki szczytnych haseł, w zapiskach wyraźnie przebijają się sprawy codzienne – kłopoty finansowe, pomniejsze spory z bliskimi i dalszymi przyjaciółmi, nieustanna walka z wydawnictwami i, od 1938, z cenzurą, która raz po raz zakazuje publikacji niektórych tekstów Nin i Millera ze względu na ich ideologiczne deklaracje i potencjalną szkodliwość społeczną. W kilka miesięcy po rozpoczęciu konfliktu hiszpańskiego w Dziennikach pojawiają się osoby związane czynnie z walką zbrojną – uciekinierzy prześladowani przez rząd francuski, a za nimi – groźba prawnego odwetu ze strony władz państwowych.
Deklarując swoje poparcie dla lewicującej strony konfliktu, Nin pozostaje krytyczna wobec tego co widzi i słyszy. Niejednokrotnie przytacza świadectwa znajomych, którzy deklarują, żę nie chcą żyć w świecie zagrożonym faszyzmem, i że wolą popełnić samobójstwo w obliczu zagrożenia tego śmiertelne widma. Francuzka sugeruje w zapiskach przesadną teatralność tych czynów, krytykuje głoszących wielkie hasła, a wyłuskuje z tłumu krzykaczy i nobilituje w zapiskach postaci faktycznie podejmujące działania. Zarazem rzadko pisze o konkretnych działaniach podejmowanych przez siebie; częściej lata za jakimiś sprawami niż konkretnie wskazuje zakres aktywności. Pozostając nieskonkretyzowana w swoich pracach jasno daje do zrozumienia, że trzyma się mocno określonego zakresu prac, które nie wychodzą poza zdroworozsądkowe traktowanie ich jako nie mających niemal wpływu na sytuację w Hiszpanii i Francji.
Niezwykle cenne są opisy reakcji społeczności inteligenckiej znad Sekwany na kolejne posunięcia polityczno-militarne Berlina, czy rozpoczętą w pierwszej połowie 1939 roku mobilizację francuskiej armii. Dzienniki prezentują zimną relację paniki, jaka wybucha w Paryżu, jednak podkreśla sztuczność tego zjawiska, która wzmagana przez zobowiązania międzynarodowe staje się działaniem bardziej honorowym niźli militarnym.
We wstępie pojawia się słuszna uwaga redaktorska, że wydany tom jest jedynie wyborem z zapisków Nin z tego okresu; wszak w jakiś sposób trzeba wykroić z 1600 około 500 spójnych stron. Wybór ten budzi pewną wątpliwość, jednak świadomość potrzeby zachowania swoistej diarystycznej prozodii skłania ku przyjęciu w formie zaproponowanej przez edytorkę. Zabieg ten sprawił, że z zapisków Anais Nin z lat 1934-39 wyłania się ostry obraz świata skłaniającego się ku upadkowi. Czytelnik pozostawiany jest przez książkę w dziwnym zawieszeniu, które podsyca jedynie ciekawość. Jest to lektura niełatwa, momentami bardzo gęsta intelektualnie, jednak nigdy nie popada w bezcelowy banał. Autorskie ja jest w niej wycofane niemal do granic zachowania tożsamości na rzecz oni i sprawa, z nieodłączną wartością intelekt. Takie równanie chyba najlepiej oddaje charakter tego tomu dzienników Nin. Skądinąd – znakomitego.